Wojciech Turek, Arka Przymierza. Wojciech Wasiutyński 1910 – 1994. Biografia polityczna, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2008, ss. 577
CZŁOWIEK, KTÓRY BYŁ SOBĄ
I.
Pisanie biografii politycznych nie jest rzeczą łatwą. Szczególnych trudności nastręcza zaś omawianie dziejów postaci o barwnych życiorysach oraz nietuzinkowym dorobku intelektualnym i zarazem dużej aktywności organizacyjnej. Jest ono dodatkowo obarczone ryzykiem ulegania emocjom, które towarzyszą autorskim rozważaniom nad życiem i twórczością danej osoby. Niebezpieczeństwem zbyt daleko idącej identyfikacji autora biografii z bohaterem tekstu. Taką postacią, nad którą nie można przejść obojętnie do porządku dziennego, jest bez wątpienia Wojciech Wasiutyński. Jego to biografię opracował Wojciech Turek. Że zrobił to (bardzo) dobrze nie ulega wątpliwości, aczkolwiek z jego tekstu przebija nieukrywana sympatia do postaci Wasiutyńskiego oraz fascynacja stabilnością jego poglądów i trzeźwości osądu.
Książka Turka, opublikowana w 2008 roku przez Wydawnictwo ARCANA, składa się z czterech części. Z rozdziału pierwszego omawiającego dzieciństwo i lata wczesnej młodości Wasiutyńskiego, wchodzącego w wiek chłopięcy u zarania odzyskania przez Rzeczypospolitą niepodległości. Odzwierciedlającego atmosferę warszawskiego mieszkania Wasiutyńskich oraz endeckiego Poznania, w których dojrzewał młody Wojciech.
W następnej części Wojciech Turek opisuje czasy uniwersyteckie swego bohatera, zauroczenie ideami narodowo – radykalnymi, współpracę Wasiutyńskiego ze Stanisławem Piaseckim (i „Prosto z Mostu”) oraz Bolesławem Piaseckim (i „Ruchem Młodych”) oraz „Jutrem” i „Falangą”. Pierwsze polityczne i publicystyczne zaangażowania, doznania, sukcesy i rozczarowania Wasiutyńskiego.
W trzeci rozdział wchodzi autor wraz z wybuchem II wojny światowej oraz udziałem w niej w roli żołnierza i publicysty tytułowego bohatera. Klęskę Polski i Francji. Czasy londyńskie. Walkę o Polskę Wielką nie tylko z karabinem w dłoniach, lecz także piórem. Zaangażowanie Wasiutyńskiego w prace Stronnictwa Narodowego i „Myśli Polskiej”. Interesujące są tu choćby kwestie dotyczące polityki emigracji polskiej. Następnie rozważania dotyczące PRL – u i sytuacji w „Polsce Ludowej”. Październikowe rozczarowania. Wyjazd Wasiutyńskiego z Londynu do Nowego Jorku oraz założenie przez niego Instytutu Romana Dmowskiego, a także walka, tym razem, o oblicze polityczne Stronnictwa Narodowego i postawę polskiego Wychodźstwa. Na uwagę zasługuje też wskazanie przez Turka roli jaką odegrał Wasiutyński w Radiu Wolna Europa oraz „Nowym Dzienniku”, a przede wszystkim omówienie jego relacji z Wiesławem Chrzanowskim i kwestii dotyczących udzielonego przez Wasiutyńskiego wsparcia Ruchowi Młodej Polski. Nadziej, z jaką witał Wasiutyński wybór Karola Wojtyły na Papieża oraz powstanie „Solidarności”. Także kwestii związanych z poparciem udzielonym przez Wasiutyńskiego Zjednoczeniu Chrześcijańsko Narodowemu oraz jego zabiegi o odtworzenie prawicy w Polsce, jako wymarzonego „Stronnictwa Wielkiego Celu”. Inaczej więc narodowo – katolickiego ugrupowania politycznego ze stabilnym zapleczem intelektualnym i logistycznym oraz przede wszystkim kanonem wartości.
Wreszcie omawia autor ostatnie lata i miesiące życia Wojciecha Wasiutyńskiego, złożonego chorobą, a zapewne i głęboko rozczarowanego postawą Polaków oraz swych dawnych wychowanków z RMP.
Oczywiście rację ma Wojciech Turek pisząc, że postaci oraz dorobku Wasiutyńskiego nie sposób rozpatrywać z pominięciem dziejów obozu politycznego, którego był wybitnym reprezentantem, to jest Narodowej Demokracji. Zastanawia się również Turek dlaczego myśl tak wybitnego publicysty, posiadającego klarowne, stabilne i konsekwentnie prawicowe poglądy, nie znalazła recepcji we współczesnej polityce polskiej, a także została wręcz zapomniana.
Już we wstępie do swej pracy wytyka Turek, zupełnie słusznie, historykom ruchu prawicy po 1989 roku – Grzegorzowi Tokarzowi, Czesławowi i Ewie Maj, Jarosławowi Tomasiewiczowi – nieuprawnione pomijanie w pracach naukowych ZChN. W całej zaś książce rozważa życiorys i poglądy Wasiutyńskiego w szerszym kontekście, to jest sytuacji geopolitycznej Rzeczypospolitej oraz postawy całego obozu prawicy. Jego praca to także, w pewnym sensie, monografia Narodowej Demokracji.
Znajdziemy w książce Turka zarówno dane dotyczące bezpośrednio biografii Wasiutyńskiego, jak próbę analizy jego poglądów oraz przede wszystkim obfitej publicystyki.
II.
Wojciech Wasiutyński przyszedł na świat w Warszawie (1910). Jego ojciec Bohdan był czołowym działaczem Narodowej Demokracji i bardzo bliskim współpracownikiem Romana Dmowskiego. Był także wybitnym profesorem prawa, od 1921 roku kierownikiem katedry prawa administracyjnego na nowo utworzonym Uniwersytecie Poznańskim. Bohdan był również jednym z przywódców powołanego przez Romana Dmowskiego w 1926 roku Obozu Wielkiej Polski oraz dwukrotnie (1928 – 1930, 1930 – 1935) senatorem z ramienia SN; od lutego 1935 do kwietnia 1937 roku również przewodniczącym Rady Naczelnej Stronnictwa, a więc jednym z najważniejszych polityków w partii. Młody Wojciech miał osobistą okazję poznać Dmowskiego i wielokrotnie się z nim spotykać. Zarówno w Poznaniu, który wyrósł na twierdzę endecji, jak też choćby w należącym do Dmowskiego majątku w Chludowie, oddalonym od 20 km od Poznania, do którego młody Wasiutyński jeździł często na rowerze.
Z Dmowskim kojarzyło się wiele wspomnień i osobistych przeżyć Wasiutyńskiego. Szczególnie po powrocie Wasiutyńskich do Warszawy w 1924 roku, gdzie to ojciec objął katedrę prawa administracyjnego, a potem również dziekana i prodziekana wydziału prawa tamtejszego uniwersytetu. W Warszawie, wspólnie z Dmowskim, i 7 – letnim Andrzejem Niklewiczem, synem zaprzyjaźnionych z Dmowskim rodziny Marji i Mieczysława Niklewiczów, miał okazję Wasiutyński chociażby po raz pierwszy w życiu jechać taksówką. Z Dmowskim nie łączyły go więc jedynie doznania polityczne oraz wspólnota przekonań. W Warszawie też Wojciech Wasiutyński uczęszczał najpierw do gimnazjum Tadeusza Rejtana (do klasy klasycznej), a potem studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Tu też przeżył wstrząs spowodowany zamachem Piłsudskiego z 12 maja 1926 roku na legalne władze Rzeczypospolitej Polskiej.
W warszawskim mieszkaniu Wasiutyńskich spotykała się elita Narodowej Demokracji – Dmowski, Joachim Bartoszewicz, Tadeusz Bielecki, Roman Rybarski, Zygmunt Berezowski, Władysław Folkierski, Stanisław Kozicki, Jan Rembieliński, Stefan Sacha, Marian Seyda, Mieczysław Trajdos i inni. Tu też odbywały się prowadzone przez Dmowskiego zebrania Ogniska Głównego utworzonej w 1927 roku Straży Narodowej. W takim klimacie wyrastał młody Wojciech, który po zdaniu matury 24 czerwca 1928 roku postanowił podjąć karierę dziennikarską, choć pierwsze w niej kroki stawiało mu się niezwykle trudno. Wraz z rozpoczęciem edukacji na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego zasilił jednocześnie Wasiutyński szeregi OWP oraz korporacji akademickiej „Aquilonia”.
Wojciech Turek zwraca uwagę na interesującą dyskusję, która toczyła się u zarania rozpoczęcia dziennikarskiej kariery przez Wasiutyńskiego wokół wysuniętej przez Augusta Brianda koncepcji utworzenia „Stanów Zjednoczonych Europy”. Wasiutyński odrzucił opcję budowania wspólnoty europejskiej na fundamencie interesów handlowych z pominięciem kwestii kulturowych oraz osiągnięć cywilizacji rzymskiej. Warto zaznaczyć, za Turkiem, że u innych publicystów narodowych (vide: Stanisław Kozicki, Stanisław Szczutowski) projekt Brianda nie budził sprzeciwu.
Już od wczesnych lat kariery dziennikarskiej uwidoczniło się zainteresowanie Wojciecha Wasiutyńskiego tematyką polityki międzynarodowej, któremu dawał wyraz na łamach „Szczerbca”, będąc jego (w różnych okresach) redaktorem i sekretarzem (obok Tadeusza Bieleckiego), a potem także „Akademika Polskiego” redagowanego przez szefa Młodzieży Wszechpolskiej Jana Mosdorfa (Wasiutyński pełnił w „Akademiku” funkcję sekretarza redakcji).
Zwraca Turek uwagę na brutalizację i barbaryzację życia politycznego pod rządami sanacji. Zabijanie demokracji przez Piłsudskiego i jego zwolenników. Przypomina liczne pobicia przez „nieznanych sprawców” ministra Jerzego Zdziechowskiego, powieściopisarza Tadeusza Dołęgę – Mostowicza, dramatopisarza Adolfa Nowaczyńskiego, „zaginięcie” bez wieści gen. Włodzimierza Zagórskiego. Aresztowanie w przeddzień wyborów parlamentarnych z 1930 roku i osadzenie w Brześciu m. in. Wincentego Witosa i Wojciecha Korfantego.
Opisuje Turek żywe i pełne różnorakich form aktywności życie akademickie II Rzeczypospolitej, które stało się również udziałem Wojciecha Wasiutyńskiego. Radykalizację tegoż życia uniwersyteckiego z jednej strony, a z drugiej próby ograniczenia autonomii uczelni przez władze państwowe, bądź też wydarcia młodzieży spod wpływów prawicy. Także konflikty w łonie samej Narodowej Demokracji. Pisze np. o udanej zresztą próbie „przechwycenia” w 1932 roku przez zaakceptowanego (również przez Wasiutyńskiego, który miał być redaktorem naczelnym pisma) na sekretarza redakcji „Akademika Polskiego” przez ledwie co debiutującego w dziennikarstwie Bolesława Piaseckiego.
Wspomina także o tym, że Wasiutyński obok aktywnego życia publicystycznego i politycznego, odbywał po skończonych studiach prawniczych aplikację prawniczą u m. in. Henryka Rossmanna i Zygmunta Stypułkowskiego, choć ostatecznie nie przystąpił do egzaminu adwokackiego. Wtedy zresztą też Wasiutyński redagował (bardzo krótko) z rekomendacji Jana Rembielińskiego „Wstęgę”, zamkniętą przez władze po kilkunastu numerach.
Turek analizuje też przyczyny rozłamu w obozie „Młodych” Narodowej Demokracji po rozwiązaniu w 1933 roku przez władze OWP i przyjęciu ustawy o szkołach akademickich ograniczającej autonomię uniwersytetów. Wskazuje na wyodrębnienie się z grona „Młodych” grupy zwolenników (na czele z Tadeuszem Bieleckim) wejścia do Sekcji Młodych SN, zgodnie z wolą Dmowskiego, i środowiska ich oponentów, optujących za zachowaniem odrębności organizacyjnej na czele z Janem Mosdorfem wspieranym przez m. in. Bolesława Piaseckiego.
W tym czasie uniesieniom narodowo – radykalnym ulega też Wasiutyński, zaangażowany w prace programowe realizowane pod auspicjami Narodowo – Radykalnego Komitetu Wydawniczego Młodych. Krytykuje Wojciech Wasiutyński zarówno kapitalizm, jak i komunizm, choć nie podważa własności prywatnej, za której upowszechnieniem się opowiada. Szuka Wasiutyński, wraz z wieloma wybitnymi reprezentantami swego obozu politycznego, „trzeciej drogi” w ekonomii (i polityce). Jej najwybitniejszym wyrazicielem staje się Adam Doboszyński zgłaszający postulaty oparcia ustroju gospodarczego na małych i średnich wytwórcach, upowszechnieniu własności, przy dążeniu do samowystarczalności i obalenia gospodarczych wpływów żydowskich.
Wasiutyński polemizuje z koncepcją systemu totalnego wysuniętą przez Bolesława Piaseckiego – hierarchicznej Organizacji Politycznej Narodu. Krytykując go za pomijanie kwestii społeczno – gospodarczych, lekceważenie roli samorządu oraz próby odgórnego uporządkowania społeczeństwa oraz brak zdefiniowania metod wyłaniania elit i wprowadzenia ogłoszonego przezeń programu w życie. Pisze o tym wszystkim szerzej Turek.
Współpracuje natomiast w tym okresie chętnie Wojciech Wasiutyński ze Stanisławem Piaseckim wygłaszając na łamach „ABC” peany na rzecz chrześcijaństwa i wartości wspólnoty narodowej, której spoiwo ma stanowić, wg niego, własna kultura.
Interesujące są też rozważania Turka osnute na kanwie wydarzeń, które prowadziły do oficjalnego rozejścia się dróg poważnej części młodzieży narodowej z SN – em, za którym to rozwiązaniem nie opowiedział się, wbrew naciskom ze strony radykalnej młodzieży, Dmowski. Zaowocowały one de factorozpadem „Ósemki”, która podlegała Ognisku Głównemu Straży kierowanemu przez Romana Dmowskiego, a więc tajnych władz ruchu prawicy. „Ósemki”, z której 5 działaczy – Harusewicz, Jodzewicz, Kozłowski, Rossmann i Mosdorf (a potem także Rembieliński) odeszło do utworzonego 14 kwietnia 1934 roku Obozu Narodowo Radykalnego. Za „Młodymi” podążył też Wasiutyński. Zresztą sama Deklaracja Ideowa ONR, jak pisze Turek, stanowiła w dużej mierze kompilację wcześniejszych tekstów i przemyśleń Wojciecha Wasiutyńskiego, choć on sam nie złożył pod nią, podobnie jak inni twórcy tekstu – Olgierd Szpakowski, Marian Reut, Piasecki – podpisu. Turek zwraca uwagę, nie bez racji, na to, że postulaty ONR nie zadowoliły najmłodszych działaczy radykalnych – w tym 19 – letniego Bolesława Piaseckiego. Dążyli oni bezsprzecznie do „rewolucji narodowej”.
Wyrazem aktywności oraz wzrastających wpływów narodowych radykałów była choćby inicjatywa zmierzająca do przekształcenia kontrolowanego przez ONR tygodnika „Sztafeta” w dziennik, który rozprowadzano w kolportażu ulicznym. Zresztą zakończona powodzeniem i podjęciem funkcji redaktora naczelnego kolejno przez Stanisława Piaseckiego, Wojciecha Wasiutyńskiego i Tadeusza Gluzińskiego. Pokazuje to, że poglądy narodowo radykalne cieszyły się wtedy (co najmniej w Warszawie) dużym wzięciem. Zauważa Turek także i to, że pismo, mimo krótkiego okresu funkcjonowania w formie dziennika, zamknięte przez władze już w czerwcu 1934 roku, odgrywało niepoślednią rolę i miało stosunkowo szeroki krąg oddziaływania. Warto dodać też, iż ukazywało się (po oficjalnym zamknięciu tytułu) staraniem Wasiutyńskiego jako pismo nielegalne.
Inną formą aktywności, na co zwraca uwagę Turek, młodzieży narodowej z tego okresu były manifestacje i pochody. W tej części książki Wojciecha Turka tok rozważań nad sytuacją w ruchu narodowym oraz osobistych zaangażowań Wasiutyńskiego bierze górę nad analizą jego tekstów oraz wystąpień publicznych. Nie w sensie ideowo – organizacyjnego określenia, lecz konkretnych poglądów na różne sprawy.
Wasiutyński przeżywa kolejne frustracje. Po zamordowaniu przez nacjonalistę ukraińskiego Hryhoryego Maciejko ministra spraw wewnętrznych II Rzeczypospolitej Bronisława Pirackiego działaczy ONR (podejrzewanych o ten czyn) dotyka fala aresztowań. Do więzieni trafia ok. 600 członków ONR, a główni przywódcy ruchu, z wyjątkiem Mosdorfa, któremu udaje się ukryć, lądują w Berezie Kartuskiej. 10 lipca 1934 roku władze delegalizują ONR. Dla Wasiutyńskiego, który w końcu także trafia do aresztu (na 2 miesiące), rozczarowaniem jest zarówno załamanie się „rewolucji narodowej”, jak i bez wątpienia, postawa Mosdorfa. Podejmuje, wraz ze Szpakowskim i Janem Korolcem, próbę zapobieżenia dekompozycji środowiska ONR poprzez potwierdzenie przywództwa Mosdorfa, który przerażony zaistniałą sytuacją nie wychodzi naprzeciw wyzwaniu.
Wasiutyński staje przed dylematem obrania dalszej formy aktywności. Podejmuje, w 1934 roku, pracę koncepcyjną nad wysuniętymi przez Bolesława Piaseckiego, i jak zauważa Wojciech Turek, krytykowanymi wcześniej przez siebie tezami dotyczącymi Organizacji Politycznej Narodu, wydając w 1935 roku poświęconą tym rozważaniom pracę „Naród rządzący”. W obliczu klęski (Mosdorf) lub braku większego zaangażowania (Rossmann) przywódców narodowo – radykalnej „rewolucji” decyduje się na poparcie rwącego do czynu Piaseckiego.
Na uwagę zasługuje to, co podkreśla również Turek, że Wojciech Wasiutyński nie dostrzega potrzeby korzystania z obcych koncepcji ustrojowych. Opowiada się, w swej analizie projektu Bolesława Piaseckiego, za zasadą hierarchii. Dostrzega także kluczową rolę samorządu oraz własności prywatnej i niezależnego sądownictwa.
Wasiutyński angażuje się też w prace nowoutworzonego (przekształconego z dodatku literackiego „ABC”) tygodnika literackiego „Prosto z Mostu” na czele ze Stanisławem Piaseckim, w którym obejmuje funkcję sekretarza redakcji. Celem pisma była… rewolucja… w dziedzinie… kultury. W tygodniku, co podkreśla Turek, Wojciech Wasiutyński opublikował cały cykl felietonów „Z duchem czasu”, który z jednej strony odzwierciedlał ówczesne jego przekonania, a z drugiej ukazywał w całej krasie niepośledni publicystyczno – literacki artyzm autora. Cykl przepełniony duchem rozważań nad filozofią chrześcijańską, nurtem polemiki z socjalizmem (również narodowym), zagadnieniom rasowym. Wasiutyński współpracuje ze Stanisławem Piaseckim nie tylko w „ABC” i „Prosto z Mostu”, lecz również w np. „Wieczorze Warszawskim”, gdzie pełni także m. in. funkcję jego zastępcy (do jesieni 1936 roku).
Wasiutyński znalazł się też w gronie założycieli i przywódców Ruchu Narodowo Radykalnego „Falanga”, który sformułował (to jest wykazał jakąkolwiek inicjatywę) postulat obalenia rządu sanacyjnego poprzez infiltrację wszelkich organizacji i środowisk z nim związanych. Obejmuje także funkcję kierownika propagandy RNR – u. Równolegle do pracy ideowo – politycznej rozwijało się także życie osobiste Wasiutyńskiego, który w 1936 roku ożenił się z Haliną Janecką. Potem przychodziły na świat ich kolejne dzieci.
Był też Wasiutyński de factozałożycielem miesięcznika „Bunt Młodych”, który ukazał się w październiku 1935 roku. Głosił na jego łamach potrzebę odejścia od demokracji liberalnej i zerwania z kapitalizmem. Opowiadał się też za ingerencją państwa w gospodarkę oraz monopolizacją niektórych jej gałęzi – wielkiego przemysłu, handlu hurtowego i zagranicznego.
Należy zgodzić się z Wojciechem Turkiem, że Wasiutyński wyrósł na głównego ideologa ruchu narodowo – radykalnego, podważającego sprawność organizacyjną oraz zdolność do przeobrażeń „z duchem czasów” „Starych” działaczy Narodowej Demokracji. Jego poglądy, na co zwraca słusznie uwagę Wojciech Turek, nie rozmijały się w zasadniczym zrębie z tymi, które głosił obóz Narodowej Demokracji. Były jedynie bardziej radykalne, czy wyrażane dosadniej.
Turek pisze także o sporach Wasiutyńskiego z Jędrzejem Giertychem wokół książki tego ostatniego „Tragizm dziejów Polski” (1936). Wojciech Wasiutyński podważa w swej recenzji zatytułowanej „Tragizm i komizm książki Giertycha” („Ruch Młodych”, lipiec – sierpień 1936) przesadne wyolbrzymianie przez Jędrzeja Giertycha roli masonerii i Żydów w dziejach Polski. Uznaje tę pracę za szkodliwą, zarówno dla ruchu narodowego, jak i Polski.
W tym też okresie, a mianowicie w czerwcu 1936 roku, broni Wasiutyński na Uniwersytecie Warszawskim im. Józefa Piłsudskiego rozprawę doktorską z historii prawa. Jego promotorem był wybitny historyk prawa polskiego prof. Józef Rafacz, jeden z organizatorów, w okresie okupacji, tajnego Uniwersytetu Ziem Zachodnich.
Po usunięciu przez Kobylańskiego, Stanisława Piaseckiego i Wojciecha Wasiutyńskiego z redakcji „ABC” i „Wieczoru Warszawskiego”, będącego następstwem, sporu dawnych wspólników Zdziechowskiego i Kobylańskiego, obaj „wyrzutkowie” podejmują trud utworzenia nowego pisma. Ukazuje się ono 19 października 1936 roku pod tytułem „Jutro” z Wasiutyńskim jako redaktorem naczelnym. Przedsięwzięcie zakończyło się, mimo początkowych sukcesów, niepowodzeniem, a upadek pisma poprzedziło wycofanie się z tegoż (zarówno w sensie finansowym, jak i intelektualnym) Stanisława Piaseckiego.
Wasiutyński zaangażował się także w prace nad sformułowaniem programu RNR „Falanga”, który opublikowano 7 lutego 1937 roku w piśmie noszącym ten sam tytuł jako „Zasady programu narodowo – radykalnego”. Programu opowiadającego się za państwem totalnym, hierarchicznym, bez podziałów klasowych i społecznych, z gospodarką planową oraz monopartyjną Organizacją Polityczną Narodu na czele. Zresztą również głoszącego potrzebę pozbawienia Żydów praw obywatelskich i własności, a także usunięcie ich z Polski. Deklarującego potrzebę budowy Katolickiego Państwa Narodu Polskiego przewodzącego imperium cywilizacji obejmującej środkowo – europejskie państwa.
W odpowiedzi na działania „Falangi” płk Adam Koc, jeden z liderów sanacji, ogłasza 21 lutego 1937 roku powstanie Obozu Zjednoczenia Narodowego. Piasecki wszedł w sojusz z Kocem, a na czele OZN – u stanął jego współpracownik z dawnego ONR – u, Jerzy Rutkowski. Sam Wasiutyński, o czym pisze Wojciech Turek, dystansował się od tej współpracy.
Turek wspomina także o roszadach w ruchu narodowym, a także wzajemnej rywalizacji obu odłamów dawnego ONR – u. Rywalizacji coraz bardziej zaostrzającej się i radykalizującej. W wyniku eskalacji tych nastrojów dochodzi do używania wobec przeciwników politycznych przemocy. Pobity przez bojówkarzy ONR – ABC zostaje też Wasiutyński. Należy przy tej okazji sprostować informację podaną przez Turka, że wśród przywódców ABC, którzy jak uważał sam Wasiutyński, zaakceptowali decyzję o napadzie na jego osobę był „Kureyusz (poprawnie: Kurcyusz) i/lub Jodzewicz”.
Po wyjściu ze szpitala Wojciech Wasiutyński zaangażował się w rozwój pisma „Falanga”. Przy okazji wyborów samorządowych połączonych ze zjazdem Słowackiej Partii Ludowej uczestniczył w jej obradach, a także odbył podróż po krajach Europy Środkowej. Warto dodać, iż Turek operuje (i to nawet nie zawsze) datami dziennymi, nie wskazując roku zdarzenia, co w całym gąszczu przewijających się dat utrudnia (szczególnie czytelnikowi nieobeznanemu z dziejami ruchu narodowego) umiejscowienie w czasie niektórych wydarzeń. Tak samo jest w chwili, gdy wspomina o środkowoeuropejskich wojażach swego bohatera.
Wasiutyński odbył też staż w Lidze Narodów w Genewie. Podróże po Europie doprowadziły, tak sugeruje nie bez racji Wojciech Turek, do zrewidowania wielu głoszonych przez Wojciecha Wasiutyńskiego poglądów na temat choćby demokracji parlamentarnej i uwarunkowań geopolitycznych oraz unaoczniły mu w całej krasie potęgę III Rzeszy.
Wojciech Wasiutyński dyskretnie wycofał się ze współpracy z Bolesławem Piaseckim oraz „Falangą”. Podjął też (ponownie) ofertę współpracy z „Wieczorem Warszawskim” obejmując stanowisko kierownika działu zagranicznego pisma. Stworzył również z początkiem 1939 roku periodyk ideowo – polityczny „Wielka Polska”. W piśmie tym, na co wskazuje również Turek, podejmował szereg ważkich zagadnień, przede wszystkim zaś krytykę polityki zagranicznej rządzącej sanacji, która zakończyła się bolesną klęską 1939 roku. Wasiutyński naiwnie uważał jednak, że nie dojdzie do bliższego związku między Niemcami a Sowietami. Przy tym, podobnie jak wielu jego rówieśników, był przekonany o tym, iż Polska się obroni na wypadek niemieckiej agresji.
W 1939 roku Wasiutyński podjął współpracę z Jerzym Giedroyciem na prośbę, którego napisał do redagowanej przez niego „Polityki” kilka tekstów dotyczących Rumunii. Wyjechał oczywiście do Bukaresztu mając na ten cel zapewnione środki i opiekę polskiej ambasady.
W przeddzień wybuchu II wojny światowej Wojciech Wasiutyński spotkał się jeszcze z Bolesławem Piaseckim, który poinformował go o zawieszeniu działalności RNR w obliczu nieuchronnej wojny.
III.
Po wybuchu wojny światowej Wasiutyński rzucił się ze zdwojoną siłą w wir prac redakcyjnych oraz zgłosił do pospolitego ruszenia, którego ostatecznie nie zwołano. Następnie, 6 września 1939 roku, wraz z m. in. redakcją „Wieczoru Warszawskiego” opuścił stolicę z zamiarem dotarcia do Lublina. Ostatecznie trafił do Tarnopola z planem przebicia się do Lwowa, gdzie planował uruchomić gazetę. Przez „zieloną granicę” powędrował na Węgry (gdy tymczasem jego rodzina została w Warszawie). Tu też, po spotkaniu z prezesem SN Tadeuszem Bieleckim, przyjął propozycję wstąpienia do Stronnictwa Narodowego i wszedł do jego Tymczasowego Komitetu Politycznego. Zaczął publikować w „Wieściach Polskich” wydawanych przez Jana Ulatowskiego, attache prasowego polskiego przedstawicielstwa. W 1940 roku wyjechał, w ślad za Bieleckim, do Francji. Zanim jednak tam wyruszył napisał, na co zwraca uwagę Turek, ciekawą pracę „Powstanie Wielka Polska”, w której podjął nie tylko ocenę skutków i owoców klęski 1939 roku, lecz zaproponował wizję przyszłej niepodległej Polski. Dla niego klęska nie była niczym nadzwyczajnym, lecz tylko skutkiem ubocznym położenia geopolitycznego w jakim znalazła się Polska (i chciałoby się dodać błędów własnych polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej). W pracy swej postulował Wasiutyński przesuniecie granicy zachodniej państwa polskiego w efekcie mającej, jego zdaniem nastąpić, nieuchronnie klęski militarnej Niemiec na Odrę oraz włączenie w skład Polski całych Prusów Wschodnich. Przewidział także przesiedlenie ludności niemieckiej jako następstwo przegrania przez Niemcy wojny oraz naturalną konsekwencję przeobrażeń terytorialnych. Zresztą również ułożenie stosunków polsko – żydowskich i polsko – ukraińskich widział Wasiutyński jako pokojowy proces (dobrowolna emigracja Żydów, pokojowa wymiana ludności między Polską a Ukrainą). Uznał Wasiutyński, że warunkiem zabezpieczenia niepodległego bytu Polskie będzie nie tylko rozbicie Niemiec, lecz też ZSRS. Optował, jak słusznie zauważył Wojciech Turek, za utworzeniem niepodległej Ukrainy oraz za skupieniem wokół Polski państw Europy Środkowej.
Wojciech Turek zastanawia się nad tym, czy Wasiutyński nie był pierwszym lub jednym z pierwszych publicystów, który wysunął koncepcję przesunięcia granicy zachodnie Rzeczypospolitej na Odrę. Warto wyjaśnić, że jako pierwsze ten postulat wysunęło środowisko konspiracyjnego Związku Jaszczurczego i Grupy „Szańca”, a więc dawnego ONR – ABC, co wcale nie umniejsza wartości refleksu Wasiutyńskiego.
Po wyjeździe do Francji Wojciech Wasiutyński podejmował działania mające na celu prowadzenie aktywności propagandowej w okupowanym kraju. Bezskutecznie. Krytycznie oceniał postawę władz emigracyjnych. Podjął jednak pracę w Biurze Prac Politycznych Ministerstwa Prac Kongresowych. Po klęsce Francji udał się na terytorium objęte rządami Vichy. We Francji angażował się też w działalność emigracyjnego SN oraz wydawał „Biuletyn Narodowy”. Pracował także w Polskim Czerwonym Krzyżu w Lyonie w charakterze referenta prasowego, a następnie w Towarzystwie Opieki nad Polakami we Francji.
Wojciech Wasiutyński przyjął z radością wybuch 22 czerwca 1941 roku wojny między Niemcami i Sowietami. Podobnie jak i sanacja (tu był zgodny ze swymi oponentami politycznymi) opowiadał się za skłonieniem Sowietów do uznania wschodniej granicy przedwojennej Rzeczypospolitej, a tym samym przeciw układowi Sikorski – Majski, który zaprowadził SN do opozycji. Wasiutyński pełnił też, jak podaje Wojciech Turek, od 1 sierpnia 1941 do 1 września 1942 roku, funkcję referenta prasowego gen. Juliusza Kleeberga uznawanego za dowódcę Wojska Polskiego (polskich kompanii roboczych) we Francji. Po zdekonspirowaniu grupy 10 sierpnia 1942 roku udał się do Nicei, potem zaś do Gibraltaru i do Szkocji.
Po przybyciu w październiku 1942 roku do Londynu podjął Wasiutyński współpracę z wydawaną od 20 marca 1941 roku pod redakcją Mariana Emila Rojka „Myślą Polską”. Wojciech Wasiutyński krytycznie oceniał rządy Sikorskiego, głównie zaś pakt z Sowietami i uległość wobec zachodnich sojuszników. W tym samym czasie odbywał służbę w wojsku polskim, wraz z którym stacjonował w Szkocji. Nie przyjął propozycji współpracy wychodzących z kręgów gen. Sikorskiego. Potem został jednak zatrudniony w Centrali Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rządu RP na Wychodźstwie. Po rezygnacji Rojka z funkcji redaktora naczelnego „Myśli Polskiej” na wiosnę 1944 roku objął po nim stanowisko i pełnił je do września 1944 roku. Krytycznie oceniał też Wojciech Wasiutyński rząd Stanisława Mikołajczyka, głównie za ugodową politykę wobec Sowietów. Dostrzegał, co zauważył Turek, niebezpieczeństwo wynikające ze zbliżenia Zachodu z Sowietami, które prowadziło do alokacji Polski w strefie wpływów ZSRS. Za wielką tragedię, nie bez racji, uznał wybuch 1 sierpnia 1944 roku Powstania Warszawskiego, pustej manifestacji bez jakiegokolwiek sensu i szans na powodzenie w ówczesnej sytuacji geopolitycznej i militarnej.
Wasiutyński we wrześniu 1944 roku znalazł się wraz z I Dywizją Pancerną gen. Stanisława Maczka na kontynencie i przeszedł wraz z nią cały szlak bojowy od Bredy aż do Quackenbrück. Redagował też tygodnik dla żołnierzy „Defilada”, a po zakończeniu wojny w brytyjskiej strefie okupacyjnej również miesięcznik „Salamandra”. Współpracował także z „Myślą Polską” oraz aktywizował się w strukturach Stronnictwa Narodowego. Znalazł się, podobnie jak całe SN, w szeregu przeciwników porządku jałtańskiego.
Na szczególną uwagę zasługuje praca Wasiutyńskiego z tego okresu – „Tysiąc lat polityki polskiej” z 1946 roku, w której podkreślił stanowczo przynależność Polski do cywilizacji europejskiej z wszelkimi tego konsekwencjami. Turek przywołuje interesujące spostrzeżenia Wojciecha Wasiutyńskiego, który w omawianej książce napisał, że osłabienie tych związków, to jest powiązań Polski z Zachodem nastąpiło poprzez zawarcie Unii Lubelskiej i przeniesienie stolicy państwa z Krakowa do Warszawy.
IV.
Po II wojnie światowej Wojciech Wasiutyński zdecydował się pozostać na emigracji. Turek zwraca uwagę na łamach swej książki na tragizm wyborów, jakich musieli dokonywać ludzie emigracji, a zarazem na straszliwie trudne warunki bytowania i walkę o zapewnienie egzystencji, którą było im dane stoczyć na Zachodzie.
W Londynie prezes Bielecki zaproponował Wasiutyńskiemu funkcję redaktora naczelnego „Myśli Polskiej”, a ten przyjął jego ofertę, choć jak ustalił Wojciech Turek, de factopoczątkowo stanowisko to pełnił Wiktor Trościanko (Wasiutyński był jego zastępcą). Zresztą Wojciech Wasiutyński nie ograniczał się jedynie do redagowania „Myśli”. Pisał również do „Życia”, „Dziennika Polskiego” etc. Wszędzie tam, gdzie było warto i gdzie można było zarobić na utrzymanie rodziny, która wyemigrowała za nim z Polski na Zachód. W „Myśli Polskiej” pracował Wojciech Wasiutyński aż do 1958 roku, a więc do swego wyjazdu z Anglii do USA. Uczestniczył także w organizowanym w dniach 1 – 3 maja 1948 roku zjeździe SN z terenu Wielkiej Brytanii, w którym wzięło (sic!) udział 800 delegatów i mężów zaufania Stronnictwa. Wasiutyński był od 1939 roku członkiem Komitetu Politycznego SN, a w latach 1947 – 1958 również Centralnego Wydziału Wykonawczego Stronnictwa.
Wspomniany zjazd SN, a wraz z nim Wojciech Wasiutyński, upatrywał szans na niepodległą Polskę w zmianach geopolitycznych. Opowiadał się (podobnie jak sam Wasiutyński) za Zjednoczoną Europą, zintegrowaną gospodarczo i budowaną na fundamencie chrześcijaństwa. Za usunięciem zwierzchnictwa Sowietów nad Polską. Wasiutyński natomiast nie utożsamiał się (aczkolwiek ją szanował) z decyzją Tadeusza Bieleckiego o pozostawieniu ministrów prawicy w rządzie gen. Tadeusza Bora – Komorowskiego odpowiedzialnego za masakrę Powstania Warszawskiego. Brał natomiast udział w pracach utworzonej 4 grudnia 1949 roku Rady Politycznej na czele z Tomaszem Arciszewskim pełniąc zresztą funkcję przewodniczącego jej Komisji Informacji. Z zażenowanie obserwował spory na emigracji i walkę o wpływy we władzach bezpaństwowych rządów. W 1954 roku Wasiutyński wszedł do Rady Jedności Narodowej. Pracował (krótko) w „Dzienniku Polskim”. Współpracował także z Radiem Wolna Europa, Voice of America oraz BBC.
Wojciech Wasiutyński z dużą dozą ostrożności wypowiadał się o zmianach jakie zachodziły w PRL – u po 1956 roku. Z jednej strony odrzucał pogląd lansowany przez Jędrzeja Giertycha sprowadzający wystąpienie przeciwników „władzy ludowej” do burd inspirowanych przez obce agentury (Amerykanów), a z drugiej uważał, że jakiekolwiek zrywy mają jedynie sens i szansę powodzenia przy sprzyjającej międzynarodowej koniunkturze politycznej. Popierał, na co konsekwentnie i wielokrotnie kładzie nacisk jego biograf, politykę i linię Prymasa Stefana Wyszyńskiego, wbrew postawom ugody z komunistami, czy na odwrót konfrontacji.
V.
W 1958 roku Wojciech Wasiutyński podjął propozycję złożoną mu przez Jana Nowaka Jeziorańskiego i zdecydował się na wyjazd do Nowego Jorku w celu objęcia funkcji zastępcy redaktora amerykańskiej delegatury Radia Wolna Europa. Tym samym, będąc odpowiedzialnym człowiekiem, nie chcąc łapać zbyt wielu „srok za ogon”, zrezygnował ze stanowiska w CWW SN oraz funkcji redaktora naczelnego „Myśli Polskiej”, prezesa Związku Dziennikarzy Polskich i sekretarza Akcji Katolickiej. Wkrótce ściągnął do USA za sobą rodzinę. Jego pobyt i praca w USA zaowocowały całą lawiną reportaży, analiz politycznych, korespondencji, esejów.
W 1961 roku Wasiutyński, wraz z Bohdanem Gajewiczem, doprowadził do powołania w Nowym Jorku Instytutu Romana Dmowskiego, którego został prezesem. Nie bez racji Wojciech Turek uznaje utworzenie Instytutu za jedno z jego największych osiągnięć. Zrealizował on bowiem wiele projektów, w tym wydawniczych, np. w 1964 roku opublikował „Historię Ligi Narodowej” Stanisława Kozickiego.
Wojciech Wasiutyński angażował się także w działalność SN w USA, uczestnicząc w zlotach Stronnictwa, a z jego ramienia również w Zjazdach Delegatów SN w Londynie. Konsekwentnie wspierał linię polityczną Tadeusza Bieleckiego oraz zajął krytyczne stanowisko wobec ukazujących się od 1956 roku w Paryżu pod redakcją Witolda Olszewskiego „Horyzontów”. Pisma kojarzonego ze środowiskiem Jędrzeja Giertycha, które pod koniec 1959 roku ogłosiło na swych łamach „List adresowany” do Nikity Chruszczowa. Za równo w tej korespondencji, jak i w publicystyce „Horyzontów” przebrzmiewała nuta zbliżenia z Sowietami. W reakcji na ten czyn z SN usunięto Olszewskiego, a 7 kwietnia 1959 roku również popierającego publicznie stanowisko „Horyzontów” Giertycha oraz Jana Barańskiego i Stanisława Kozaneckiego.
Wokół krytycznych refleksji Wasiutyńskiego na temat publicystyki „Horyzontów” chcących widzieć Polskę u boku Rosji, a nie Zachodu, pojawiły się głosy polemiczne ze strony pisma zarzucające Wasiutyńskiemu odejście od polityki Dmowskiego. Formułowane piórem Olszewskiego, a następnie samego Jędrzeja Giertycha, którzy uznali, że współpraca z Sowietami przeciw krajom Zachodu (Niemcom) leży w interesie Polski, ponieważ to właśnie ZSRS są gwarantem granic Polski. O ile więc wiele sporów emigracyjnych, w tym w łonie obozu prawicy, miało znamiona groteski, o tyle ten był wyjątkowo poważny i nie dotyczył jedynie kwestii personalnych oraz osobistych zapatrywań, lecz zasadniczej linii politycznej. Samej istoty wizji Polski w Europie.
Wasiutyński z satysfakcją odnotowywał fakt powstania Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, a prawica była zwolennikiem integracji europejskiej upatrując w tym procesie szans na niepodległość Polski, gdy zawodziły nadzieje oparte na Wielkiej Brytanii i USA. Szans w zbliżeniu francusko – niemieckim, i odciągnięciu Niemiec od sojuszu z Sowietami. Zbliżeniu, które zapowiadało zmierzch porządku jałtańskiego w pewnej perspektywie czasowej oczywiście. Rację ma Wojciech Turek, że Wasiutyński największego wroga upatrywał w Sowietach, a Giertych uważał, iż są nim nadal Niemcy związane z Zachodem. Był też Wasiutyński dużo bardziej proamerykański niż SN, choć akceptował linię polityczną Stronnictwa, które nie pokładało w sojuszu z USA zbyt dużych nadziej. Natomiast sądził, że EWG winna zostać rozszerzona o Anglię, i optował za nawiązaniem ściślejszej współpracy EWG z USA. Na łamach „Myśli Polskiej” toczyła się w tej sprawie stojąca na wysokim poziomie intelektualnym debata.
Wojciech Wasiutyński z uszanowaniem i należytym zrozumieniem przyjął „Orędzie biskupów polskich do niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim” z 18 listopada 1965 roku wzywające do przebaczenia i pojednania oraz bronił Episkopat przed przypuszczanymi na niego atakami ze strony komunistów i emigracji. Z dezaprobatą przyjął natomiast Wojciech Wasiutyński wyznaczenie, przez ustępującego Bieleckiego, Antoniego Dargasa (który już od 1958 roku redagował „Myśl Polską”) na funkcję szefa Centralnego Wydziału Wykonawczego (1968). Tym bardziej dlatego, że już wkrótce, o czym pisze także Wojciech Turek, zaczął on szukać sojuszników w środowisku Giertycha, a poglądy wyrażane przez tegoż zaczęły stopniowo dominować w „Myśli Polskiej”. Wasiutyński podjął w tym czasie współpracę z „Wiadomościami Literackimi”, z którymi pozostawał w Międzywojniu, jako redaktor „Prosto z Mostu” w ostrej polemice. Nie zdecydował się natomiast, mimo propozycji Giedroycia, na publikację tekstów w paryskiej „Kulturze”.
Wojciech Wasiutyński, mimo wszelkich krytycznych ocen i refleksji, był zwolennikiem pozostawania SN w oficjalnych strukturach władz emigracyjnych. Z dużym niezadowoleniem przyjął więc wyjście Stronnictwa (wraz ze Stronnictwem Pracy) z Rady Jedności Narodowej oraz utworzenie przezeń (do spółki z SP) Polskiego Zjednoczenia Narodowego.
W jego życiu i aktywności publicznej zaszły daleko idące zmiany, gdy 31 grudnia 1973 roku uległ likwidacji oddział nowojorski Radia Wolna Europa. Wtedy Wasiutyński odszedł na emeryturę. De factowspółpracował jednak z RWE, a mianowicie z jego europejskim oddziałem w Monachium i został definitywnie od rozgłośni odsunięty dopiero przez jej nowego szefa Zdzisława Najdera. Współpracował za to Wasiutyński z „Dziennikiem Polskim”, a od lutego 1971 roku redagował również „Nowy Dziennik” wychodzący w Jersey City. Jego współpraca z „Nowym Dziennikiem” w charakterze redaktora naczelnego trwała nieco ponad rok i zakończyła się wraz ze zmianą właściciela. To znaczy kontynuował ją, lecz już nie w charakterze redaktora pisma.
W latach siedemdziesiątych Wojciech Wasiutyński przebywał z krótką wizytą na Węgrzech, która jak pisze Turek, stanowiła jego pierwszy wyjazd od 1939 roku do kraju środkowej Europy znajdującego się pod dominacją sowiecką.
Wojciech Wasiutyński zrewidował swoją, jak się okazało zbyt dalece optymistyczną, ocenę znaczenia USA dla sprawy polskiej. Jak zauważył Turek miało na to wpływ ogłoszenie 22 marca 1976 roku tzw. doktryny Sonnenfelda przesądzającej o przynależności Polski do strefy wpływów sowieckich. Wasiutyński, podobnie jak cała endecja, postrzegał szanse na odzyskanie przez Polskę suwerenności poprzez zachodzenie procesu poszerzania wewnętrznej niezależności oraz ukształtowanie się korzystnej sytuacji międzynarodowej. Jak się zdaje przeżywał bardzo stopniowe odchodzenie SN oraz „Myśli Polskiej” od programu narodowego i nadawanie mu, w wielu aspektach, charakteru karykaturalnego. Następowało to wraz z zejściem ze sceny politycznej emigracji działaczy pokroju Bieleckiego, czy Zygmunta Berezowskiego oraz wzrastaniem wpływów (od 1976 roku) publicystów związanych z Giertychem. Działaczem dawnego SN usuniętym przez Bieleckiego, a przywróconym „do łask” przez Dargasa. Wasiutyński przeciwstawiał się tym wpływom. Niestety, jego rozsądne i przemyślane argumenty trafiały na opór tych, którzy zbyt jednoznacznie odczytywali niektóre tezy programowe wysunięte (w zupełnie innej sytuacji geopolitycznej) przez Romana Dmowskiego. Aktualne w 1905, 1914, 1918 i zupełnie zdezaktualizowane w drugiej połowie lat 70’ XX wieku. Na tym tle dochodziło także do sporów między Bieleckim a Dargasem, który nie przyjmował żadnych racjonalnych argumentów w kwestii szkodliwości wietrzenia przez Giertycha „spisków” i kwestionowaniu autentyczności zaangażowania wszystkich środowisk opozycji antykomunistycznej w kraju. Wasiutyński nie chciał angażować się jednak w jałowe spory podstarzałych panów zdolnych do dyskusji, a nie czynu.
VI.
Wasiutyński i mieszkający w Londynie Albin Tybulewicz, z którym to nawiązał bliższą współpracę z zaciekawieniem obserwowali sytuację w kraju i tym bardziej chętnie podjęli relację z przyjeżdżającym do Wielkiej Brytanii w II poł. lat 80’ XX wieku Wiesławem Chrzanowskim, znanym działaczem opozycji, wokół którego skupiała się chętnie prawicowa młodzież, w tym RMP Aleksandra Halla i Marka Jurka. Zresztą z nadzieją na środowisko Ruchu Młodej Polski spoglądał, co przyznaje Turek, także Dargas, który również udzielał mu wsparcia. Na uwagę zasługuje to, że generalnie, co podkreśla Wojciech Turek, Wasiutyński nie wchodził w ogóle w polemikę z załganą propagandą komunistyczną. Także i w sprawach dotyczących endecji, lecz z dużą pasją zabierał głos w sytuacji, gdy o Narodowej Demokracji pisali w sposób daleki od obiektywizmu historycy pokroju Tereja czy Szymona Rudnickiego.
Wojciech Wasiutyński przyjął z entuzjazmem, jak zresztą cała prawica, wybór Polaka na Stolicę Piotrową. Utożsamiał się, podobnie jak Tadeusz Bielecki, ze strategią Prymasa Wyszyńskiego, który przestrzegał przed radykalizacją nastrojów w „Solidarności” i stawianie przez nią żądań, które w danym momencie nie mogły (z różnych względów) być zrealizowane, a prowadziły wprost odwrotnie do utraty uzyskanych zdobyczy. Przestrzegał przed pędem do tradycji powstańczej, przed polityką konfrontacji „Solidarności” z władzą oraz walki za „wolność waszą i naszą”. Wasiutyński uznał, że na bieg wypadków związanych z wprowadzeniem junty Wojciecha Jaruzelskiego w PRL – u miało duży wpływ to, iż „Solidarność” głosiła hasło popierania podobnych ruchów w innych krajach, co rzecz jasna spotkało się z dezaprobatą Moskwy oraz musiało spowodować reakcję Jaruzelskiego. Oczywiście nie obarczał winą za ogłoszenie stanu wojennego „Solidarności”. Przy okazji pogłębił się rozdźwięk Wasiutyńskiego z Jędrzejem Giertychem, który chciał widzieć w „Solidarności” ruch zdominowany przez agentów obcych państw oraz laicko – lewicowy Komitet Obrony Robotników. Wojciech Wasiutyński wysunął tezę o potrzebie pogodzenia się z granicą wschodnią, co zostało na emigracji przyjęte z oburzeniem. W reakcji na zamieszczanie w „Myśli Polskiej” coraz bardziej napastliwych artykułów idących niejako w sukurs reżymowi komunistycznemu, a potępiających w czambuł „spisek korowski” rewizjonistów z dawnego obozu PZPR, z którymi oczywiście Wasiutyńskie się nie zgadzał (lecz nie demonizował ich wpływów) podjął dramatyczną decyzję o rezygnacji ze współpracy z „Myślą”. Z dawnymi kolegami łączyło go coraz mniej. Za to duże nadzieje wiązał z Wiesławem Chrzanowskim i środowiskiem RMP. Podobnie jak Chrzanowski był przeciwny odczytywaniu osiągnięć Narodowej Demokracji w sposób dosłowny, niczym Dekalogu i uważał, że nowe czasy wymagają nowych form organizacyjnych oraz programów. Wspierał zainicjowany (w 1982 roku) przez Aleksandra Halla periodyk „Polityka Polska”, na łamach którego ogłaszał swoje teksty. Kwartalnik otrzymał także pomoc ze strony Dargasa, a materiały w nim publikowane były wydawane w formie przedruków w Londynie oraz zamieszczane i kolportowane przez „Myśl Polską”. Wojciech Wasiutyński usiłował też, bezskutecznie, uruchomić periodyk – „Przegląd Wszechpolski” – na emigracji, który w założeniu miał łączyć rozproszoną po świecie diasporę polską z krajem. Kierowany przez niego Instytut Romana Dmowskiego podjął inicjatywę wydania dzieł Dmowskiego w 50 rocznicę jego śmierci przeciw czemu wystąpił Wydział Wykonawczy amerykańskiego SN. W odpowiedzi na ten niebywały czyn Wasiutyński ustąpił z jego składu. Instytut nadal kontynuował swoją pracę.
W czerwcu 1986 roku Wojciech Wasiutyński przybył po raz pierwszy do Polski. Odbył szereg spotkań, w tym z Hallem, którego konsekwentnie wspierał, wbrew działaczom emigracyjnym zarzucającym mu odejście, a więc krytyczną, a nie dosłowną, recepcję dorobku Narodowej Demokracji. Wkrótce jednak jego drogi z Hallem się rozeszły, który to podjął współpracę ze środowiskiem Unii Demokratycznej i Tadeuszem Mazowieckim.
Wasiutyński z nadzieją witał utworzenie 28 października 1989 roku Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego, formacji politycznej odwołującej się do tradycji ruchu narodowego, chrześcijańskiej demokracji i obozu ludowego. Z niepokojem śledził próby odtworzenia przez swych londyńskich kolegów w kraju SN w anachronicznej postaci oraz wzrost wpływów Jędrzeja Giertycha i rozkładowe oddziaływanie jego poglądów na prawicę. Wasiutyński z racji wieku (miał wtedy 79 lat) i odległości (mieszkał nadal w USA) nie mógł włączyć się w prace organizacyjne ZChN, lecz wcielił się za to w rolę ideologa (oraz recenzenta poczynań) Stronnictwa. Zaangażował się także finansowo i intelektualnie w uruchomienie w 1989 roku katolickiego tygodnika „Młoda Polska”, redagowanego przez związanego z RMP Wiesława Walendziaka. Podjął też działania (przy wsparciu Chrzanowskiego) mające na celu utworzenie ogólnopolskiego dziennika. Rozumiał, jak duże znaczenie ma posiadanie własnych publikatorów. Nie godził się na monopol tuby laickiej lewicy, to jest „Gazety Wyborczej”. Niestety, przedsięwzięcie to spełzło na niczym. Wojciech Wasiutyński starał się więc kreować założenia programowe prawicy, to jest ZChN. Objął też stanowisko przewodniczącego Komitetu Redakcyjnego „Sprawy Polskiej”, redagowanej (od 1990 roku) przez Marka Jurka. Wkrótce jednak zrezygnował z tej funkcji, ponieważ (nie z jego winy) zupełnie nie układała się jego współpraca z Jurkiem, a dodatkowo miał zastrzeżenia do zamieszczania w piśmie tekstów o charakterze dewocyjnym. Uznał też, że Jurek chce „z ZChN zrobić Akcję Katolicką”. Na co się nie godził.
Wojciech Turek słusznie zwraca uwagę na to, że w wydanej w 1993 roku broszurze programowej „Stronnictwo Wielkiego Celu”, stanowiącej zbiór tekstów wydrukowanych w 1992 roku w „Sprawie Polskiej” Wasiutyński zarysował koncepcję funkcjonowania nowoczesnej partii prawicy. Uważał, że ugrupowanie prawicowe powinno reagować na potrzeby danej chwili i dostosowywać taktykę oraz program do aktualnej sytuacji, lecz z drugiej strony winno być budowane na wspólnocie przekonań oraz trwałych fundamentach ideowych. Stwierdził jednocześnie, że partia nie może zastępować w realizacji misji Kościoła, lecz powinna zajmować stanowisko w sprawach politycznych, społecznych i kulturalnych. Wojciech Wasiutyński wystąpił z całą mocą przeciwko kultywowaniu anachronizmów z historii Narodowej Demokracji oraz angażowaniu się partii w spory toczące się wewnątrz samego Kościoła. Jego poglądy, rację ma Turek, były bliższe Chrzanowskiemu niż Jurkowi. Starał się jednak nie formułować publicznie krytycznych ocen tego drugiego doceniając jego wkład i zaangażowanie w budowanie ruchu prawicy, polemizował za to z poglądami wyrażanymi przez związane z nim środowisko. Niemniej Wasiutyński stawał zdecydowanie w szranki z tymi, którzy podważali autorytet lub/i rolę Kościoła. Zmierzył się choćby na tym tle z redaktorem naczelnym paryskiej „Kultury” Jerzym Giedroyciem, który oponował przeciwko wprowadzaniu religii do szkół oraz zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.
Jak ustalił Turek Wojciech Wasiutyński, po zawieszeniu „Młodej Polski”, publikował epizodycznie w „Dzienniku Bałtyckim” i „Tygodniku Solidarność” oraz od końca 1991 roku w „Nowym Świecie” Piotra Wierzbickiego. Potem zaś w „Słowie” i „Życiu Warszawy”. Poglądy jego były konsekwentnie narodowe i katolickie. Mieściły się na przeciwległym biegunie do tych ogłaszanych przez dawnych komunistów oraz lewicę laicką.
Z zadowoleniem witał Wasiutyński wybór Wiesława Chrzanowskiego (25 listopada 1991 roku) na Marszałka Sejmu RP sądząc, że będzie to punkt zwrotny w stabilizowaniu prawej strony sceny politycznej oraz wpływów ZChN. Uznał też za konieczny kompromis zawarty między ZChN a UD, który owocował powołaniem 10 sierpnia 1992 roku na funkcję premiera Hanny Suchockiej. Zdając sobie sprawę z tego, że ZChN będzie musiał za ten (i inne) kompromisy zapłacić (bardzo) wysoką cenę i zapewne nie mając pojęcia jak wysoką.
Wojciech Wasiutyński pozytywnie oceniał projekt integracji europejskiej oraz uważał za korzystne dla Polski (i Europy) ściślejsze zespolenie Niemiec z Zachodem, które jako czynnik samodzielny w polityce międzynarodowej były, wg niego, bardziej niebezpieczne. Niepokoiła go za to niestabilna sytuacja w Rosji.
W sprawach wewnętrznych Polski za rzecz nadrzędną, o czym pisze Wojciech Turek, uważał Wasiutyński wydobycie kraju z zapaści gospodarczej. Martwiły go wolty Młodopolaków. W 1991 roku przeżył odejście z ZChN grupy Wiesława Walendziaka. Niepokoiło go też utworzenie, z inicjatywy władz emigracyjnego SN, Stronnictwa Narodowo Demokratycznego. Drogi Wojciecha Wasiutyńskiego z dawnymi kolegami rozeszły się definitywnie. Niemniej Wasiutyński, który nie był członkiem ZChN, nawiązał współpracę z redakcją przeniesionej do Warszawy „Myśli Polskiej” oraz SND. Liczył zapewne, na co zwraca uwagę Turek, na to, że będzie katalizatorem zbliżenia między SND a ZChN. Niejako w odpowiedzi na jego zabiegi w czerwcu 1993 roku SND wstąpiło do BBWR popierając Wałęsę, a „Myśl Polska” krytykowała ZChN. Wasiutyński zrezygnował z udziału w Radzie Programowej „Myśli”. W ostatnich latach życia było mu jeszcze dane widzieć powrót do władzy „recydywy komuny” (1993 roku), to jest sukces wyborczy SLD – PSL. Wojciech Wasiutyński miał również coraz mniejszy wpływ na kolegów z ZChN, którzy weszli na drogę, miast budowy stabilnego i ideowego podmiotu, tworzenia różnych form „zjednoczonej prawicy”, sporów personalnych, zabiegów o apanaże, z widomymi dla ZChN konsekwencjami. Pozostał aktywny do ostatnich chwil życia. Pozostał sobą. Krytycznie oceniał „kombinatorów”, którzy, jak pisze Turek, zastąpili w polityce bohaterów. Zmarł 19 sierpnia 1994 roku.
Wraz ze śmiercią Wojciecha Wasiutyńskiego w dziejach ruchu prawicy zakończył się pewien etap. Jeszcze na chwilę odegrała ona rolę (ZChN) wraz z sukcesem wyborczym AWS a następnie uległa całkowitej dekompozycji. Turek nie rozstrzyga definitywnie tego, czy prawica, ruch narodowy i katolicki, jeszcze kiedykolwiek odegra większą (samodzielną) rolę na scenie politycznej. Zauważa jednak, że dawni „Opozycjoniści, którzy nawiązywali do nurtu narodowego zostali albo zmarginalizowani, albo też – bez choćby jednego wyjątku – przestali identyfikować się z endecją, za cenę włączenia w skład elity rządzącej niepodległą Polską”.
dr Rafał Zgorzelski


komentarze (0) skomentuj